No worries mate!

Kolejną wyprawę do Australii uznajemy za zakończoną. Oprócz dużej ilości zdjęć i piasku w walizkach, przywieźliśmy ze sobą nadprogramowe kilogramy, które są wynikiem dość ekstremalnej jak na Nasze wymagania diety typowego Aussie. Wszem i wobec powtarzamy, że zachwyca Nas bogactwo i bezmiar przyrody Terra Australis Incognita, niepowtarzalne wschody i zachody słońca, aleje cyprysów, banksji i jacarandy, boksujące się kangury, ospałe koale i nadpobudliwe strusie. Ludzie, też tu inni, szczęśliwi i wyluzowani. Byłby to raj na ziemi, ale jest jedno „ale”.

Na pewno nie jest to kulinarny raj (przynajmniej z naszego punktu widzenia). Kuchnia australijska to twór niezwykle złożony. Pomijam tu fakt istnienia restauracji oferujących znakomite dania ze wszystkich stron świata, a chcę się skupić na codziennych wyborach kulinarnych Australijczyków. Bo Aussie jada dość często fast-food i popija go bezzapachową kawą lub napojami gazowanymi.

Szukając miejsca na „popas” mijamy po kolei: Hungry Jack’s, Red Rooster, McDonald’s, KFC, Subway.

Hungry Jack's w Melbourne

Hungry Jack’s w Melbourne

W godzinach lunchu przepełnione. Nawet niekomercyjne knajpki oferują nieśmiertelne fish & chips zawinięte w papier.

Frytki

Fish & chips zawinięte w papier- danie uwielbiane przez człowieka, papugi i mewy.

Jeśli chcesz spożyć veggie burgera, bądź pewien że dostaniesz go z frytkami, bo frytki podawane są tu do wszystkiego! Wiele potraw smażonych jest w głębokim oleju, w niektórych fast foodach można nawet zamówić batonika Marsa w panierce (smażonego w głębokim tłuszczu, yummy, yummy).

Umiłowanie takiego sposobu odżywiania niesie za sobą poważne konsekwencje. Wystarczy się rozejrzeć. Owszem, na pierwszy rzut oka dostrzegamy modę na wąsy i brody różnego typu, słabość do „dziargania”, surfowania, luz i brak pośpiechu. Ale tak naprawdę zaskakuje nas otyłość na jaką cierpią Aussie. Zresztą statystyki potwierdzają nasze spostrzeżenia. Według danych rządu australijskiego około 60 procent obywateli ma nadwagę lub jest otyłych, a liczba puszystych wzrosła w ciągu ostatnich 25 lat ponad dwukrotnie (http://www.aihw.gov.au/diabetes/).

Wracając do Naszych poszukiwań. Załamani ofertą śniadaniową (smażony bekon, dwa jajka sadzone i pieczone kiełbaski). Ruszyliśmy do marketu. W naszym koszyku znalazły się banany, jabłka, marchew, ziemniaki, daktyle, biała kapusta, mleko roślinne, otręby, udało się kupić pumpernikiel i miso. A śniadanie zjedliśmy na świeżym powietrzu.

Popas

Popas

W markecie pozwoliłam sobie na małe badanie statystyczne. Przy kasach naliczyłam 10 osób z wielkimi wózkami wypełnionymi zakupami. Zaskoczyła mnie duża ilość chleba tostowego w każdym z wózków (przeciętnie 10 opakowań), mleka krowiego (jego prozdrowotne własności są reklamowane na każdym kroku), napojów gazowanych i mięsiwa na celebrowane tu tak powszechnie barbecue. Oczywiście warzywa i owoce też tam były, ale raczej w mniejszej ilości, traktowane jako dodatek.

Mimo widocznego i nagłaśnianego w mediach problemu otyłości, Aussi jak mantrę powtarzają „no worries” i wyglądają na szczęśliwych, pełnych energii i optymizmu ludzi bez grama kompleksu. Tego należałoby zazdrościć.

Szkoda tylko, że Australijczycy zamiast kultury aborygeńskiej wybrali styl życia propagowany przez amerykańskich przyjaciół i zdaję się że w swym zapatrzeniu wyprzedzili Amerykę w spożywaniu najbardziej niezdrowego jedzenia na  świecie.

Choć przyznaję, mega duży veggie burger na obiad byłby super!! mniam mniam

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Na talerzu. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „No worries mate!

  1. Azja Odkuchni pisze:

    Oj nie … do Amerykanów im daleko..Szanująca się Amerykana nosi swoją kilkunastokilogromową nadwagę z uśmiechem na ustach… Jeśli mijam nieprzerośniętą panią to bez wahania mogę powiedzieć Dzień dobry, bo na 90 % będzie ona Polką z pochodzenia.

    Polubienie

    • Nas po prostu zaskoczyło to, że po prostu nie mamy co zjeść bo wszędzie frytki, ryby w panierce i burgery. Zwyczajnie brakowało nam food courtu, gdzie można zjeść dobrze i tanio 🙂 A refleksje dotyczące wagi nasunęły się same, jak zobaczyliśmy, że kilku Aussi nie ma na talerzu nawet kawałka pomidora, co najwyżej cytrynę do skropienia panierowanych rarytasów!! Pozdrawiamy z SG, gdzie ryż z warzywami smakuje wybornie, a kopi ma intensywny smak i aromat !!!

      Polubienie

      • Azja Odkuchni pisze:

        Co mogę powiedzieć .. że z kulinarego raju trafiłam do piekła.. gdzie na śnadanie dają ziemniory z jajkiem, ale za to jak się kupuje warzywa w sklepie to zawsze można liczyć na pochwałę 😉

        Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s