Nagonka na gluten!

Nastały takie czasy, że wszystko co „gluten-free”, „fat-free”, „trans-free” utożsamiamy z produktem zdrowym i na pewno odpowiednim dla każdego. Czy oby na pewno tak jest?

Produkty bezglutenowe, tak jak i te beztłuszczowe czy bezcukrowe już od dawna są hitem. Oby tylko ten hit nie stał się wielkim kitem (a przypominam, że kitem nazywamy różnorodne gęste masy plastyczne, które służą wypełnieniu, uszczelnieniu i łączeniu). Gluten (łac. glue) takim spoidłem właśnie jest, stanowi on około 80% wszystkich białek pszenicy, tworzy z wodą strukturę przestrzenną nadającą wyrabianemu ciastu plastyczną, ciągliwą i kleistą konsystencję. Znajdziemy go zatem w pieczywie pszennym, w kaszach (kasza manna, jęczmienna, płatki owsiane), wyrobach mącznych (ciasta, ciastka, bułki słodkie, makarony, naleśniki, pierogi, itd.). Gluten robi też karierę jako wypełniacz, znajdziemy go w napojach mlecznych, kawie zbożowej, piwie, w serach pleśniowych itd.

Według zaleceń specjalistów produkty zbożowe powinny być głównym źródłem energii w diecie i dostarczać ponad 50% kalorii w ciągu dnia [1]. Nie trzeba się dużo starać, by stały się one dominującym elementem codziennych posiłków (na śniadanie kanapka, na obiad kolejna kanapka, w okresie rozpusty mięso/warzywa w panierce, czasem makaron, na podwieczorek słodka bułka lub ciacho, a dzień zakończony płatkami, chrupkami z mlekiem lub znów kanapką, a wielu jest takich, co to chętnie „chlebkiem w płynie” przepłucze gardło). Efekt jest taki, że glutenu i białek mu podobnych zjadamy ponad miarę, ale czy od razu trzeba winić gluten za problemy trawienne (wzdęcia, biegunki, czy zaparcia) i tycie?

Otóż, nie trzeba specjalisty, by stwierdzić, że monotonna dieta kanapkowa, pośpiech w połykaniu (już nawet nie wspomnę o przeżuwaniu), ubogi talerz warzywno-owocowy, czy przereklamowany ale i zarazem wszechobecny stres, to też czynniki rozstrajające nasz układ pokarmowy i nie tylko.

Wietrząc zewsząd spisek, można widzieć to tak. Najpierw producenci żywności ugniatają jak bułeczki nasze mózgi i żołądki (polecam książki: „Grain Brain” aut. David Perlmutter; „Wheat Belly” aut. William Davis), formując tym samym nasze codzienne przyzwyczajenia, czyniąc nas uległymi i zależnymi od pachnących wypieków (podobno powszechnym jest proceder rozpylania zapachu świeżego chleba w okolicach piekarni czy stoisk z chlebem). Efektem jest zaburzenie metabolizmu glukozowo-insulinowego, odkładanie się tłuszczu trzewnego i rozrastanie naszych „pszennych brzuchów”. Prawdopodobnie też, stymulowany jest centralny układ nerwowy, który reaguje na polipeptydy powstające z glutenu (przenikają barierę krew-mózg) jak na nikotynę, heroinę czy kokainę. Czujemy się permanentnie chorzy albo głodni, a czasem chorzy a mimo wszystko głodni.

Działania producentów żywności i proroków dietetycznych wychodzą nam naprzeciw. W takich okolicznościach produkt „gluten-free” staje się zbawieniem. Co z tego że zapłacić za niego trzeba 3.5x więcej, co z tego że zawiera dodatkowe węglowodany, tłuszcze i pewnie tez kalorie. „Gluten-free” daje nadzieję na lepsze „jutro” dla jelit i wystającego brzucha-łakomczucha, a ponad wszystko ułudę zdrowego odżywiania.

Zauważmy tylko jedno, produkt „gluten-free” powinien być tylko alternatywą dla osób genetycznie predysponowanych, dla tych co to mają wyraźne objawy kliniczne celiakii, nierzadko enteropatię, a w ich surowicy stwierdza się przeciwciała specyficzne dla tej choroby, HLA-DQ2 i/lub DQ8 (około1 % populacji, 2-5). Zaleca się ponadto czasowe wyeliminowanie glutenu u osób, u których występują objawy wywoływane przez gluten przy jednoczesnej nieobecności anty-tTG (przeciwciał przeciw transglutaminazie tkankowej w klasie IgA), anty-EmA (przeciwciał przeciwendomyzjalnych w klasie IgA), AGA (przeciwciał przeciwgliadynowych w klasie IgG i IgA) oraz zapalenia jelit [6]. Wprowadzenie diety bezglutenowej, może być również zbawienne dla pacjentów cierpiących na zespól jelita drażliwego, zaobserwowano bowiem wyraźną poprawę stanu zdrowia po wyłączeniu z diety pszenicy [7].

Zatem jeśli nie zdiagnozowano u Ciebie celiakii i nie cierpisz z powodu innych dolegliwości sugerujących chorobę Dühringa, ataksję związaną z glutenem ( ang. gluten ataxia), lub nieceliakalną nadwrażliwość na gluten [Ryc.1], pomyśl dwa razy zanim zdecydujesz się na samozwańczą eliminację glutenu z diety i pozostanie PWAWG (ang. patient who avoid wheat and/or gluten). Bo wraz z produktami zbożowymi narazisz swój organizm na większe straty niż zyski. Stwierdzono bowiem, że dieta bezglutenowa u pacjentów z celiakią spowodowała zubożenie populacji pożytecznych bakterii jelitowych, co za tym idzie doprowadziła do spadku odporności [8].

Ryc.1. Klasyfikacja chorób związanych ze spożyciem glutenu, źródło: ref. 9.

Ryc.1. Klasyfikacja chorób związanych ze spożyciem glutenu, źródło: ref. 9.

Ponadto, pamiętajmy, zboża i ich produkty (zwłaszcza pełnoziarniste) mają wysoką wartość odżywczą, nie tylko ze względu na białka, ale również sole mineralne (zawierające potas, fosfor, selen, magnez, wapń, sód) i witaminy (z grupy B, wit. A). Eliminując gluten, eliminujemy wiele cennych cząsteczek [9], choćby takich jak selen, wzmacniający działanie glutationu i ułatwiający syntezę peroksydazy glutationowej. A związki te pomagają usunąć lub/i zmniejszyć szkodliwość: różnych substancji chemicznych pestycydów, hormonów, produktów końcowych przemiany materii, leków, metali ciężkich. Szczególne znaczenie dla zdrowia ludzkiego ma zdolność selenu do neutralizacji i detoksykacji tzw. nadtlenków lipidowych.

Mianując się bezglutenowcem-samozwańcem, zmień Twoje nawyki żywieniowe poprzez zwiększenie udziału warzyw, owoców i produktów, które naturalnie nie zawierają glutenu (np.: produkty zbożowe: ryż, gryka, amarantus, proso, makarony ryżowe), a zminimalizuj te wysoce przetworzone z dodatkiem sporej ilości zamienników pszenicy, podwyższających w niebezpieczny sposób indeks glikemiczny. Chcąc zrezygnować z glutenu, nie zastępuj go bezmyślnie produktami bezglutenowymi, bo po pierwsze pożytek może być niewielki (ani nie poprawisz swego stanu zdrowia, ani nie zrzucisz zbędnych kilogramów), a po drugie nie włączysz się w ogólnoświatowe szaleństwo zapychania kieszeni producentów bezglutenowych hitów, swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi. Bo jeśli grupa „skazanych” na „glute-free” to około 1-3% populacji, to skąd tak gigantyczny wzrost wartości światowego rynku produktów ze znakiem przekreślonego kłosa (wg danych agencji Mintel, w 2013 roku wartość sprzedaży produktów bezglutenowych szacowana była na poziomie 10.5 mln USD, a jeśli tendencja wzrostowa się utrzyma, to do 2018 wzrośnie do 6.2 bln USD; https://www.foodexport.org/files/GM/2013NovDecGlobalFoodMarketerNewsletter_lr.pdf)?

Jeśli na 100% chcesz być pewnym, że wiesz co jesz, kup dobrą mąkę (choćby gryczaną), zrób zakwas (najlepszy ten żytni), upiecz chleb, zjedz go (z umiarem) i poklep się po brzuchu (Ryc.2)

Ryc.2. Wyrób własny- chrupiący i pachnący.

Ryc.2. Wyrób własny- chrupiący i pachnący.

 

Piśmiennictwo:

  1. Tovoli F., Masi C., Guidetti E., Negrini G., Paterini P., Bolondi L. Clinical and diagnostic aspects of gluten related disorders. World J Clin Cases, 2015; 3(3): 275-84.
  2. Fasano A., Berti I., Gerarduzzi T., Not T., Colletti R.B., Drago S., Elitsur Y., Green P.H., Guandalini S., Hill ID., et al. Prevalence of celiac disease in at-risk and not-at-risk groups in the United States: a large multicenter study. Arch Intern Med.2003; 163: 286–292.
  3. Mustalahti K., Catassi C., Reunanen A., Fabiani E., Heier M., McMillan S., Murray L., Metzger M.H., Gasparin M., Bravi E., et al. The prevalence of celiac disease in Europe: results of a centralized, international mass screening project.Ann Med.2010; 42: 587–595.
  4. Gandolfi L., Pratesi R., Cordoba J.C., Tauil P.L., Gasparin M., Catassi C.. Prevalence of celiac disease among blood donors in Brazil.Am J Gastroenterol. 2000; 95: 689–692.
  5. Sood A., Midha V., Sood N., Kaushal V., Puri H. Increasing incidence of celiac disease in India.Am J Gastroenterol. 2001; 96: 2804–2805.
  6. McCarter D.F. Non-celiac gluten sensitivity: important diagnosis or dietary fad? Am Fam Physician., 2014; 89(2): 82-3.
  7.  Verdu E.F., Armstrong D., Murray J.A. Between celiac disease and irritable bowel syndrome: the „no man’s land” of gluten sensitivity. Am J Gastroenterol., 2009; 104(6): 1587-94.
  8. De Palma G., Nadal I., Collado M.C., Sanz Y. Effects of a gluten-free diet on gut microbiota and immune function in healthy adult human subjects. Br J Nutr., 2009;102(8): 1154-60.
  9. Sapone A., Bai J.C., Ciacci C., Dolinsek J., Green P.H., Hadjivassiliou M., Kaukinen K., Rostami K., Sanders D.S., Schumann M., et al. Spectrum of gluten-related disorders: consensus on new nomenclature and classification. BMC Med. 2012;10:13.

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Na talerzu i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s