Yong tofu

„Rozmiłowała się ma dusza…..”(J. Kasprowicz)  i podniebienie również. Wynalazek zwany yong tofu (yong tao fooyong tau fuyong tau hu or yong tofu) urzekł mnie doszczętnie. Czemu tak przyciąga moje zmysły? Bo to prostota i minimalizm, a doznania jak najbardziej pozytywne.

Bierzemy miskę i szczypce, a potem zaczynamy. Mamy wybór (czasem całkiem duży, czasem dość skąpy)- jesteśmy Panami swoich misek i szczypiec. Co uchwycisz to Twoje.

Pic. 1. Jedno ze stoisk w lokalnym food court-cie na Bukit Batok/Sg.

Pic. 1. Jedno ze stoisk w lokalnym food court-cie na Bukit Batok/Sg.

Nie ulega wątpliwości, że to jedna z najzdrowszych opcji w food courtach i innych przybytkach kulinarnej rozpusty Azji Południowo-Wschodniej, o ile załadujemy więcej zielska i „niestuningowanych” warzyw niż napakowanych pastą rybną, owiniętych skórką z tofu, smażonych delikatesów.

Pic.2. Stoisko w rodzaju tych co na pewno lubisz: "Bierz co chcesz", byle zdrowo.

Pic.2. Stoisko w rodzaju tych co na pewno lubisz: „Bierz co chcesz”, byle zdrowo.

Tradycyjna wersja yong tau foo w kuchni Chińczyków Han, zawierała kostki tofu smażone lub duszone, nadziewane mięsem mielonym (baraniną lub wieprzowiną) i przyprawami. Dodatkami były: oberżyna, grzyby shiitake, balsamka ogórkowata (znana jako bitter melonbitter gourd, bitter squash lub balsam-pear). Wszystko to zalane gulaszem sojowym.

Aktualnie w Azji Południowo-Wschodniej, spotkamy się ze stoiskami pozwalającymi na szeroki wybór produktów spożywczych, w tym tofu, kulek rybnych, paluszków krabowych, mątw, owoców morza, mięs popularnych w kuchni chińskiej, a przede wszystkim różnych form świeżych produktów takich jak pomidory, brokuły, kukurydza, balsamka, czyli wspomniany gorzki melon, sałaty, okry (znanej jako piżmian jadalny lub lady finger), chili i różne grzyby.

Zatem jeszcze raz. Zanim przystąpimy do konsumpcji musimy pochwycić miskę i szczypce. Po wypełnieniu miski produktami, podajemy ją kucharzowi, a ten kroi wszystko na kawałki, przemywa wrzątkiem. W taki sposób uzyskujemy wariant „na sucho”, ale można pokusić się, jak większość zresztą, na wariant z wrzącym wywarem/bulionem. Danie jada się pałeczkami i łyżką. Do takiej zupy można prosić o miskę ryżu lub o makaron (Yellow Mee lub gruby Vermicelli). Urozmaicać można dodatkiem sosu curry lub laksy, popularnej w tych regionach zupy z czerwonej pasty curry oraz mleczka kokosowego. Do wybory mamy różnorodne sosy stosowane jako dipy: pikantny, octowy sos chili z czerwonego sfermentowanego tofu, brązowy słodko-pikantny sos z fasoli lub sos hoisin, sporządzony na bazie soi i śliwek.

Pic.3. Jedna z propozycji w 100% vege.

Pic.3. Jedna z propozycji w 100% vege.

Wyborne!

Pic.4. Propozycja ze smażonym tofu i ryżem.

Pic.4. Propozycja ze smażonym tofu i ryżem.

Mam takie wrażenie że moja lista rzeczy za którymi będę tęsknić, wydłuża się z dnia na dzień. Ale przynajmniej wiem , że warto wrócić w te rejony.

*P.S. Dziś dowiedziałam się dość ciekawej rzeczy, nawet w PL mamy food court-y, nawet w Łodzi. Wielkie wow….., na miarę fast-food’a zwanego potocznie Wielkie Cyce Ameryki.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Na talerzu i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s