My Banana Girl

Niespełna 3 lata temu z niepokojem reagowaliśmy, kiedy Potomek domagał się kolejnego banana. „Żółtek” w każdej możliwej konfiguracji, pokrojony lub w całości, musiał być serwowany na śniadanie, obiad i kolację. Jako przekąska, był dla nas zbawieniem, idealnie sprawdzał się w podróżach z rodzaju „tych małych i dużych”, wykorzystywaliśmy go nie raz jako smarowidło na kanapki (bułką z bananem nigdy nie gardziliśmy), koktajl, farsz do ciast i naleśników. Niepokój Nasz, wynikał tylko z ilości jaką składowaliśmy w domu i objętości jaką Potomkowy brzuch przyswajał.

Jak na złość, w tym czasie Nasze Dziecię wmówiło sobie niechęć do robienia kupy, a Mądrzy i Wielcy zakazali spożycia bananów, bo te mają rzekomo działanie zapierające, choć mit ten obalam wszem i wobec [1]. Banany, ku wielkiej rozpaczy, nie wędrowały już do torby z zakupami, nie było ich w koszyku z owocami, ani na talerzu. Rodziciele dwoili się i troili, by zastąpić banana, wszystkim czym się da, byle zdrowym. Przebiegłość rodzica nie zna granic, tak jak i dziecka tęskniącego za swą ulubioną potrawą. Oczywiście współczuliśmy Potomkowi, choć sami z bananowych delicji rezygnować nie chcieliśmy, a w akcie solidarności na jednej z bananowych wysp raczyliśmy się bananówką (bo „na wyspach bananowych, bananówkę” trzeba pić), która kształtem banana nie przypominała, za to smakowała wybornie.

Dziś jesteśmy mądrzy, bo po fakcie, a na zaparcia nawykowe u dzieci doradzamy dużo wody, dużo owoców (w tym dojrzałych bananów, [1]) i warzyw, a rodzicielstwu dużo cierpliwości. Zaparcia same przyszły i same odeszły, tak po prostu, a nasz Potomek bez banana w garści nigdzie się nie rusza, po dzień dzisiejszy. Dostarczamy je do domu w dużej ilości, zachęcamy do dojrzewania układając obok jabłek, a potem zjadamy w każdej postaci.

Pic.1. Domowe zasoby, cz. 1.

Pic.1. Domowe zasoby, cz. 1.

Co w sobie mają, że tak je lubimy?

Pamiętajmy, że około 93% kalorii bananowych pochodzi z węglowodanów. Mamy zatem do czynienia ze źródłem dużej ilości cukrów prostych, dzięki którym energia uwalniana jest dość szybko. Dojrzałe banany mają wysoki indeks glikemiczny (około 50-70 IG), po ich spożyciu gwałtownie wzrasta poziom glukozy we krwi, co pociąga za sobą „wyrzut” sporej ilości insuliny, stymulującej wychwyt glukozy przez komórki. Zatem, o ile zwartość cukrów w bananach uzupełnia szybko deficyt energetyczny powstały np.: po treningu, po ciężkiej umysłowej lub fizycznej pracy, to na pewno nie sprzyja tym co chcą szybko zrzucić zbędne kilogramy.

Jeden średniej wielkości banan (około 120g) dostarcza około 110 kcal, przy czym tylko 3% z tej ilości pochodzą z tłuszczów, podobnie jest z białkami (źródło: http://nutritiondata.self.com/facts/fruits-and-fruit-juices/1846/2). Najważniejsze są jednak witaminy i mikroelementy. Banany są źródłem witaminy C, B6, B2, B3, A, miedzi, manganu, magnezu, potasu. Są zasobne w serotoninę, ale ich jedzenie nie spowoduje zwiększenia poziomu tegoż „hormonu szczęścia” w mózgu, bo bananowa serotonina nie przechodzi przez barierę krew-mózg [2]. Aczkolwiek, spożywanie bananów pośrednio ma swój udział w syntezie jak i aktywności endogennej serotoniny, choćby ze względu na zawartość wit. B6 i tryptofanu. Do zalet bananów, zaliczymy jeszcze to, że są lekkostrawne, łatwo przyswajalne, rzadko wywołują alergię i są tanie (zwłaszcza te w brązowe kropki). Idealnie nadają się na monodietę [3,4].

Pic.2. Domowe zapasy, cz.2.

Pic.2. Domowe zasoby, cz. 2.

W tym miejscu chcę podziękować wszystkim klientom sklepów spożywczych, którzy szerokim łukiem omijają brązowe i kropkowane banany. Tak, to dzięki Wam, zaopatruję swoją rodzinę w tanie, zdrowe i przepyszne banany.

Namaste

Piśmiennictwo:

  1. Wang J.; Huang J.H. ; Cheng Y.F.; Yang G.M. Banana resistant starch and its effects on constipation model mice. J Med Food 2014;17(8):902-7.
  2. Simon N. Young. How to increase serotonin in the human brain without drugs. J Psychiatry Neurosci. 2007; 32(6): 394–399.
  3. https://www.youtube.com/watch?v=VC-MUNdRU-Q
  4. http://thebananagirl.com/my-trip-to-banana-island.php

Opublikowano Na talerzu | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Gluten w diecie dziecka

Zgodnie z zaleceniami ekspertów z Komitetu Żywienia Europejskiego Towarzystwa Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci (ESPGHAN) oraz Europejskiego Urzędu ds. Bezpieczeństwa Żywności (EFSA) [1,2], jaki i wszelkich informacji znalezionych w mediach, mniej więcej pięć lat temu zdecydowaliśmy się na stopniowe dodawanie niewielkich ilości glutenu (w postaci kaszy manny) do matczynego (czyli mojego) mleka/ przetartych jarzyn/ zupek, w celu przyzwyczajenie jeszcze niedojrzałego układu pokarmowego i odpornościowego Naszego Na Okrągło Głodnego Potomka. Jeśli pamięć mnie nie myli zaczęliśmy w 5 mż.

Przy założeniu, że karmisz dziecko naturalnie, obowiązuje następująca zasada. Zaczynamy około 4 mż od 2-3 g (pół łyżeczki) na 100 mL płynu (mleko, woda, zupa) i tak codziennie przez 2 pierwsze miesiące, natomiast w kolejnych trzech miesiącach możemy zaserwować pełną porcją kaszki zawierającej gluten. Po 10 mż wprowadzamy inne produkty zawierające gluten (np.: biszkopty).

Schemat ten wygląda nieco inaczej, gdy karmisz dziecko mlekiem modyfikowanym. Zaczynamy od tej samej porcji, ale dopiero w 6 mż, w 8 mż podwajamy porcję ,a w 9 mż wprowadzamy inne produkty zawierające gluten.

A co z matką karmiącą? Czy ona też ma odstawić produkty zawierające gluten na czas karmienia?

Jak wynika z badań naukowych (których jest mało, a metody w nich nie dają jednoznacznej odpowiedzi) gliadyna (składnik glutenu, Ryc.1) przechodzi do mleka matki karmiącej będącej na normalnej diecie, ale jest tam w ilościach niewielkich, średnio 178 ng/mL, a maksymalnie 1200 ng/mL. Zatem zakładając możliwie największe przenikanie gliadyny do mleka, to i tak jej ilość jest stosunkowo mała (zaledwie 0,12 mg/100 g mleka) [3,4].

Ryc.1. Budowa glutenu; źródło: http://www.precisionnutrition.com/all-about-gluten

Ryc.1. Budowa glutenu; źródło: http://www.precisionnutrition.com/all-about-gluten

W każdym razie, przyjęło się twierdzić, że karmienie piersią zmniejsza ryzyko zachorowania na chorobę trzewną (celiakię, Ryc.2), bo matczyne mleko gwarantuje minimalną ekspozycję na białka pszenicy, co stymuluje układ odpornościowy. Aczkolwiek, według przeprowadzonej w roku 2015 metaanalizy dotychczasowych wyników badań (21 publikacji) z zakresu zaleceń związanych z karmieniem niemowląt i ich znaczenia w zapobieganiu celiakii u dzieci [5,6], okazało się, że:

  1. Karmienie piersią, tak jak i karmienie sztuczne, nie wpływają znacząco na ryzyko wystąpienia celiakii wśród dzieci;
  2. Opóźniona ekspozycja na gluten nie wpływa na ryzyko wystąpienia celiakii wśród dzieci z grupy ryzyka, przy czym opóźnienie to wiąże się z jednoczesnym opóźnieniem rozpoznania choroby;
  3. Nie ma znaczenia czy gluten zostanie podany w mleku matki, czy nie (mleko matki nie spełnia zatem roli protekcyjnej w trakcie włączania glutenu);
  4. Ilość glutenu nie zmniejsza ryzyka wystąpienia choroby, aczkolwiek zbyt duże ilości glutenu zwiększały ryzyko;
  5. Długość karmienia piersią nie wpływa na pojawienie się celiakii, opóźnienie i łagodzenie jej objawów;
  6. Dieta matki podczas ciąży i laktacji nie wpływa na ryzyko rozwoju choroby.

Wyniki tej metaanalizy wprowadzają trochę zamieszania i poczucia, że chyba nadal nie wiele wiemy. Nie pozostaje nam nic innego jak odwołać się do swojej intuicji i przede wszystkim nie wariować. A jeśli już do czegoś przyzwyczajać, to z pewnością do owoców i warzyw (zwłaszcza tych zielonych i liściastych).

Piśmiennictwo:

  1. FSA Panel on Dietetic Products, Nutrition and Allergies (NDA). Scientific opinion on the appropriate age for introduction of complementary feeding of infants. Available at: http://www.efsa.europ.eu/en/efsajournal/doc/1423.pdf (accessed 1 December 2014).
  2. ESPGHAN Committee on Nutrition; Agostoni C, Decsi T, Fewtrell M, et al. Complementary feeding: a commentary by the ESPGHAN Committee on Nutrition. J Pediatr Gastroenterol Nutr 2008; 46: 99–110.
  3. Chirdo F.G., Rumbo M., Anon M.C., Fossati C.A. Presence of high levels of non-degraded gliadin in breast milk from healthy mothers. Scand J Gastroenterol. 1998;33:1186-1192.
  4. Troncone R., Scarcella A., Donatiello A., Cannataro P., Tarabuso A., Auricchio S. Passage of gliadin into human breast milk. Acta Paediatr Scand. 1987;76:453-456.
  5. Szajewska H., Shamir R., Chmielewska A., Pieścik-Lech M., Auricchio R., Ivarsson A., Kolacek S., Koletzko S., Korponay-Szabo I., Mearin M.L., et al. Systematic review with meta-analysis: early infant feeding and coeliac disease – update 2015.  Aliment Pharmacol Ther. 2015, doi: 10.1111/apt.13163.
  6. Størdal K., White R.A., Eggesbø M. Early feeding and risk of celiac disease in a prospective birth cohort. Pediatrics 2013;132:1202–9.

funny-gluten


 

Opublikowano Biochemia | Otagowano , , , , | Dodaj komentarz

Treat yourself to this veggie delight!

Veggie delight/ Wegeteriańskie rozkosze!

Ryc.2. Somewhere in KL/ Gdzieś w KL.

Ryc.1. Somewhere in KL/ Gdzieś w KL.

Ryc.2. Lepak in Sunny Choice; http://sunnychoice.com.sg/cafe.html

Ryc.2. Lepak in Sunny Choice; http://sunnychoice.com.sg/cafe.html

Ryc.3. Laksa in Sunny Choice.

Ryc.3. Laksa in Sunny Choice.

Ryc.4. Indian cuisine in Om Vegetarian, http://www.omvegetarian.com/

Ryc.4. Indian cuisine in Om Vegetarian, http://www.omvegetarian.com/

Ryc.4. Daily impressions :)

Ryc.5. Daily impressions 🙂

Yummy!

Opublikowano Na talerzu | Dodaj komentarz

Nagonka na gluten!

Nastały takie czasy, że wszystko co „gluten-free”, „fat-free”, „trans-free” utożsamiamy z produktem zdrowym i na pewno odpowiednim dla każdego. Czy oby na pewno tak jest?

Produkty bezglutenowe, tak jak i te beztłuszczowe czy bezcukrowe już od dawna są hitem. Oby tylko ten hit nie stał się wielkim kitem (a przypominam, że kitem nazywamy różnorodne gęste masy plastyczne, które służą wypełnieniu, uszczelnieniu i łączeniu). Gluten (łac. glue) takim spoidłem właśnie jest, stanowi on około 80% wszystkich białek pszenicy, tworzy z wodą strukturę przestrzenną nadającą wyrabianemu ciastu plastyczną, ciągliwą i kleistą konsystencję. Znajdziemy go zatem w pieczywie pszennym, w kaszach (kasza manna, jęczmienna, płatki owsiane), wyrobach mącznych (ciasta, ciastka, bułki słodkie, makarony, naleśniki, pierogi, itd.). Gluten robi też karierę jako wypełniacz, znajdziemy go w napojach mlecznych, kawie zbożowej, piwie, w serach pleśniowych itd.

Według zaleceń specjalistów produkty zbożowe powinny być głównym źródłem energii w diecie i dostarczać ponad 50% kalorii w ciągu dnia [1]. Nie trzeba się dużo starać, by stały się one dominującym elementem codziennych posiłków (na śniadanie kanapka, na obiad kolejna kanapka, w okresie rozpusty mięso/warzywa w panierce, czasem makaron, na podwieczorek słodka bułka lub ciacho, a dzień zakończony płatkami, chrupkami z mlekiem lub znów kanapką, a wielu jest takich, co to chętnie „chlebkiem w płynie” przepłucze gardło). Efekt jest taki, że glutenu i białek mu podobnych zjadamy ponad miarę, ale czy od razu trzeba winić gluten za problemy trawienne (wzdęcia, biegunki, czy zaparcia) i tycie?

Otóż, nie trzeba specjalisty, by stwierdzić, że monotonna dieta kanapkowa, pośpiech w połykaniu (już nawet nie wspomnę o przeżuwaniu), ubogi talerz warzywno-owocowy, czy przereklamowany ale i zarazem wszechobecny stres, to też czynniki rozstrajające nasz układ pokarmowy i nie tylko.

Wietrząc zewsząd spisek, można widzieć to tak. Najpierw producenci żywności ugniatają jak bułeczki nasze mózgi i żołądki (polecam książki: „Grain Brain” aut. David Perlmutter; „Wheat Belly” aut. William Davis), formując tym samym nasze codzienne przyzwyczajenia, czyniąc nas uległymi i zależnymi od pachnących wypieków (podobno powszechnym jest proceder rozpylania zapachu świeżego chleba w okolicach piekarni czy stoisk z chlebem). Efektem jest zaburzenie metabolizmu glukozowo-insulinowego, odkładanie się tłuszczu trzewnego i rozrastanie naszych „pszennych brzuchów”. Prawdopodobnie też, stymulowany jest centralny układ nerwowy, który reaguje na polipeptydy powstające z glutenu (przenikają barierę krew-mózg) jak na nikotynę, heroinę czy kokainę. Czujemy się permanentnie chorzy albo głodni, a czasem chorzy a mimo wszystko głodni.

Działania producentów żywności i proroków dietetycznych wychodzą nam naprzeciw. W takich okolicznościach produkt „gluten-free” staje się zbawieniem. Co z tego że zapłacić za niego trzeba 3.5x więcej, co z tego że zawiera dodatkowe węglowodany, tłuszcze i pewnie tez kalorie. „Gluten-free” daje nadzieję na lepsze „jutro” dla jelit i wystającego brzucha-łakomczucha, a ponad wszystko ułudę zdrowego odżywiania.

Zauważmy tylko jedno, produkt „gluten-free” powinien być tylko alternatywą dla osób genetycznie predysponowanych, dla tych co to mają wyraźne objawy kliniczne celiakii, nierzadko enteropatię, a w ich surowicy stwierdza się przeciwciała specyficzne dla tej choroby, HLA-DQ2 i/lub DQ8 (około1 % populacji, 2-5). Zaleca się ponadto czasowe wyeliminowanie glutenu u osób, u których występują objawy wywoływane przez gluten przy jednoczesnej nieobecności anty-tTG (przeciwciał przeciw transglutaminazie tkankowej w klasie IgA), anty-EmA (przeciwciał przeciwendomyzjalnych w klasie IgA), AGA (przeciwciał przeciwgliadynowych w klasie IgG i IgA) oraz zapalenia jelit [6]. Wprowadzenie diety bezglutenowej, może być również zbawienne dla pacjentów cierpiących na zespól jelita drażliwego, zaobserwowano bowiem wyraźną poprawę stanu zdrowia po wyłączeniu z diety pszenicy [7].

Zatem jeśli nie zdiagnozowano u Ciebie celiakii i nie cierpisz z powodu innych dolegliwości sugerujących chorobę Dühringa, ataksję związaną z glutenem ( ang. gluten ataxia), lub nieceliakalną nadwrażliwość na gluten [Ryc.1], pomyśl dwa razy zanim zdecydujesz się na samozwańczą eliminację glutenu z diety i pozostanie PWAWG (ang. patient who avoid wheat and/or gluten). Bo wraz z produktami zbożowymi narazisz swój organizm na większe straty niż zyski. Stwierdzono bowiem, że dieta bezglutenowa u pacjentów z celiakią spowodowała zubożenie populacji pożytecznych bakterii jelitowych, co za tym idzie doprowadziła do spadku odporności [8].

Ryc.1. Klasyfikacja chorób związanych ze spożyciem glutenu, źródło: ref. 9.

Ryc.1. Klasyfikacja chorób związanych ze spożyciem glutenu, źródło: ref. 9.

Ponadto, pamiętajmy, zboża i ich produkty (zwłaszcza pełnoziarniste) mają wysoką wartość odżywczą, nie tylko ze względu na białka, ale również sole mineralne (zawierające potas, fosfor, selen, magnez, wapń, sód) i witaminy (z grupy B, wit. A). Eliminując gluten, eliminujemy wiele cennych cząsteczek [9], choćby takich jak selen, wzmacniający działanie glutationu i ułatwiający syntezę peroksydazy glutationowej. A związki te pomagają usunąć lub/i zmniejszyć szkodliwość: różnych substancji chemicznych pestycydów, hormonów, produktów końcowych przemiany materii, leków, metali ciężkich. Szczególne znaczenie dla zdrowia ludzkiego ma zdolność selenu do neutralizacji i detoksykacji tzw. nadtlenków lipidowych.

Mianując się bezglutenowcem-samozwańcem, zmień Twoje nawyki żywieniowe poprzez zwiększenie udziału warzyw, owoców i produktów, które naturalnie nie zawierają glutenu (np.: produkty zbożowe: ryż, gryka, amarantus, proso, makarony ryżowe), a zminimalizuj te wysoce przetworzone z dodatkiem sporej ilości zamienników pszenicy, podwyższających w niebezpieczny sposób indeks glikemiczny. Chcąc zrezygnować z glutenu, nie zastępuj go bezmyślnie produktami bezglutenowymi, bo po pierwsze pożytek może być niewielki (ani nie poprawisz swego stanu zdrowia, ani nie zrzucisz zbędnych kilogramów), a po drugie nie włączysz się w ogólnoświatowe szaleństwo zapychania kieszeni producentów bezglutenowych hitów, swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi. Bo jeśli grupa „skazanych” na „glute-free” to około 1-3% populacji, to skąd tak gigantyczny wzrost wartości światowego rynku produktów ze znakiem przekreślonego kłosa (wg danych agencji Mintel, w 2013 roku wartość sprzedaży produktów bezglutenowych szacowana była na poziomie 10.5 mln USD, a jeśli tendencja wzrostowa się utrzyma, to do 2018 wzrośnie do 6.2 bln USD; https://www.foodexport.org/files/GM/2013NovDecGlobalFoodMarketerNewsletter_lr.pdf)?

Jeśli na 100% chcesz być pewnym, że wiesz co jesz, kup dobrą mąkę (choćby gryczaną), zrób zakwas (najlepszy ten żytni), upiecz chleb, zjedz go (z umiarem) i poklep się po brzuchu (Ryc.2)

Ryc.2. Wyrób własny- chrupiący i pachnący.

Ryc.2. Wyrób własny- chrupiący i pachnący.

 

Piśmiennictwo:

  1. Tovoli F., Masi C., Guidetti E., Negrini G., Paterini P., Bolondi L. Clinical and diagnostic aspects of gluten related disorders. World J Clin Cases, 2015; 3(3): 275-84.
  2. Fasano A., Berti I., Gerarduzzi T., Not T., Colletti R.B., Drago S., Elitsur Y., Green P.H., Guandalini S., Hill ID., et al. Prevalence of celiac disease in at-risk and not-at-risk groups in the United States: a large multicenter study. Arch Intern Med.2003; 163: 286–292.
  3. Mustalahti K., Catassi C., Reunanen A., Fabiani E., Heier M., McMillan S., Murray L., Metzger M.H., Gasparin M., Bravi E., et al. The prevalence of celiac disease in Europe: results of a centralized, international mass screening project.Ann Med.2010; 42: 587–595.
  4. Gandolfi L., Pratesi R., Cordoba J.C., Tauil P.L., Gasparin M., Catassi C.. Prevalence of celiac disease among blood donors in Brazil.Am J Gastroenterol. 2000; 95: 689–692.
  5. Sood A., Midha V., Sood N., Kaushal V., Puri H. Increasing incidence of celiac disease in India.Am J Gastroenterol. 2001; 96: 2804–2805.
  6. McCarter D.F. Non-celiac gluten sensitivity: important diagnosis or dietary fad? Am Fam Physician., 2014; 89(2): 82-3.
  7.  Verdu E.F., Armstrong D., Murray J.A. Between celiac disease and irritable bowel syndrome: the „no man’s land” of gluten sensitivity. Am J Gastroenterol., 2009; 104(6): 1587-94.
  8. De Palma G., Nadal I., Collado M.C., Sanz Y. Effects of a gluten-free diet on gut microbiota and immune function in healthy adult human subjects. Br J Nutr., 2009;102(8): 1154-60.
  9. Sapone A., Bai J.C., Ciacci C., Dolinsek J., Green P.H., Hadjivassiliou M., Kaukinen K., Rostami K., Sanders D.S., Schumann M., et al. Spectrum of gluten-related disorders: consensus on new nomenclature and classification. BMC Med. 2012;10:13.

 

Opublikowano Na talerzu | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Radosnych i Zdrowych Świąt Wielkanocnych!

IMG_4392

Obrazek | Opublikowano by | Dodaj komentarz

Manuką w bakterie (cz. IV)

Dzisiejszy wpis to kontynuacja rozpoczętego wątku, dotyczącego własności miodów, aczkolwiek tym razem będzie o miodzie Manuka.

Patrząc na ceny tego miodu, trzeba sobie uświadomić, że płacimy nie tylko za walory smakowe i za wysoką wartość odżywczą, ale również za udowodnione działanie profilaktyczne i lecznicze. Miód ten uchodzi za naturalny antybiotyk – wzmacnia odporność i chroni przed infekcjami, szeroko rozpropagowane są jego własności antyoksydacyjne, bakteriostatyczne, przeciwzapalne i przeciwbakteryjne [1].

Nazwa miodu powiązana jest z krzewem manuka (Leptospermum scoparium, z rodziny mirtowatych), pochodzącym z Nowej Zelandii i południowo-wschodniej Australii, z którego pszczoły zbierają nektar. Wysoka cena miodów Manuka bierze się również stąd, że kwiaty manuki kwitną tylko przez 6 tygodni w roku, a same pszczoły podobno są dość wybredne i w tradycyjnych ulach zadomowić się nie chcą.

Swe właściwości antybakteryjne miód Manuka zawdzięcza nie tylko obecności nadtlenku wodoru, ale również składnikowi o nazwie metyloglioksal (ang. methylglyoxal, MGO), który powstaje zarówno w organizmie pszczoły podczas transportu nektaru do ula, jak i podczas dojrzewania miodu [2]. Zatem podsumowując, aktywność miodu Manuka może być:

  • Związana z nadtlenkiem wodoru (ang. Hydrogen Peroxide Activity, HPA)- kiedy niestabilny termicznie enzym oksydaza glukozowa (ang. glucose oxidase, GOx) katalizuje reakcję utlenienia β-D-glukopiranozy do kwasu glukonowego, ubocznym produktem jest wspomniany nadtlenek wodoru, hamujący wzrost bakterii, przy czym taka aktywność występuje w każdym miodzie, który nie został przegrzany lub zafałszowany,
  • Niezwiązana z nadtlenkiem wodoru (ang. Non hydrogen Peroxide Activity, NPA)- wynika z obecność stabilnego związku metyloglioksalu, aktywność ta jest charakterystyczna tylko dla miodów Manuka.

Metyloglioksal (CH3-CO-CH=O lub C3H4O2 lub aldehyd pirogronowy) jest substancją toksyczną, powstaje z dihydroksyacetonu (ang. dihydroxyacetone, DHA) obecnego w nektarze kwiatów manuki m.in. w wyniku nieenzymatycznej przemiany w trakcie przechowywania miodu. Metyloglioksal jest substancją stabilną, która nie degraduje pod wpływem wysokiej temperatury, światła czy enzymów.

Przeprowadzone badania [3] wykazały, że stężenie metyloglioksalu w miodach Manuka wynosi od 38 do 761 mg/kg, podczas gdy średnio dla miodu różnego pochodzenia osiąga wartość 3.1 mg/kg. Przy czym, pamiętajmy jeszcze o innych fizyko-chemicznych własnościach miodu, które też gwarantują lecznicze działanie, takich jak m.in. duże stężenia cukrów (70-80%), kwaśny odczyn środowiska (pH~4.1) oraz zawartość różnych bioaktywnych związków w tym np.: fenolowych.

Własności miodu Manuka:

  1. Wysoka aktywność przeciwbakteryjna względem poniżej wymienionych szczepów, pomocna w leczeniu owrzodzeń układu pokarmowego i wszelkich ran [1,4,5]:

Gram-dodatnich: Streptococcus pyogenes, oporny na metycylinę Staphylococcus aureus (MRSA), Streptococcus agalactiae, Staphylococcus aureus, Hemolytic streptococci, Enterococcus, Streptococcus mutans, Streptococcus sobrinus, Actinomyces viscosus;

Gram-ujemnych: Stenotrophomonas maltophilia, Acinetobacter baumannii, Salmonella enterica serovar typhi, Pseudomonas aeruginosa, Proteus mirabilis, Shigella flexneri, Escherichia coli, Enterobacter cloacae, Shigella sonnei Salmonella typhi, Klebsiella pneumonia, Stenotrophomonas maltophilia, Helicobacter pylori, Campylobacter spp.

  1. Aktywność przeciwzapalna i immunomodulująca, umożliwiająca redukcję objawów związanych ze stanem zapalnym (swędzenie, obrzęk) poprzez stymulację/inhibicję np.: cytokin.
  2. Własności przeciwutleniające substancji bioaktywnych, zaangażowanych do neutralizowania wolnych rodników, występujących w postaci np.: wolnych fenoli, w formie glikozydów fenolowych, kwasów fenolowych, a także polifenoli [5].
  3. Proapoptotyczne i antyproliferacyjne działanie, pokazane na mysim modelu czerniaka złośliwego (B16.F1), raka jelita grubego (CT26) i liniikomórkowej ludzkiego raka sutka (MCF-7) [6].

W badaniach in vivo miód Manuka wykazał efektywne działanie prowadzące do zmniejszenia wielkości guza i zwiększenia apoptozy komórek nowotworowych w mysim modelu czerniaka złośliwego, redukcji stanu zapalnego okrężnicy u szczurów, kontroli procesów peroksydacji lipidów i wsparcia ochrony przeciwoksydacyjnej [7].

Etykietowanie/certyfikacja

Aby przekonać klienta do prozdrowotnych właściwości miodów wprowadzono dwa względnie rzetelne systemy certyfikacji:

  1. UMF (ang. Unique Manuka Factor)- twórca metody prof. Peter Molan, UMF szacuje siłę antybakteryjnego oddziaływania na bakterie umieszczone na podłożu agarowym (rodzaj testu laboratoryjnego używany przede wszystkim do badań przesiewowych),odnosi się do aktywności nie związanej z nadtlenkiem wodoru. UMF™ stał się znakiem towarowym używanym przez licencjonowanych producentów UMF Honey Association, zobowiązuje do przestrzegania wytycznych dotyczących etykietowania i minimalizowania zafałszowań.

  2. MGO (ang methylglyoxal)- twórca metody prof. Thomas Henle, test laboratoryjny zatwierdzony przez UMF Honey Association, mierzący stężenie metyloglioksalu, MGO™ stał się znakiem towarowym, dość precyzyjnie oszacowującym ilość mg metyloglioksalu w 1 kg miodu.

*Metody te, mierzą siłę miodu w odmienny sposób, mimo to wykazano korelację, między poziomem MGO, a nie związaną z nadtlenkiem wodoru aktywnością mierzoną jako UMF.

** Popularne jest również podawanie na etykietach (zwłaszcza na miodach z USA i Kanady), tzw. aktywności przeciwbakteryjnej (ang. activity, A), której wartość nie jest regulowana przez żadne zrzeszenie, a opiera się na założeniu, że każdy miód którego UMF jest równy 10, jest aktywny.

*** W sierpniu 2014 roku rząd Nowej Zelandii wprowadził wytyczne dotyczące wymogu potwierdzania autentyczności i aktywności miodów, tym samym ochrony wiarygodnych producentów, a wszystko to po to, by osłodzić życie klientów. W każdym razie, idąc za głosem naukowców potwierdzających rzetelność i nadrzędność metody MGO, ustalono, że na etykietach miodów Manuka, musi się znaleźć informacja potwierdzająca stężenie metyloglioksalu.

Ryc.3. Skala MGO, żródło: http://healthywithhoney.com

Ryc.3. Skala MGO, żródło: http://healthywithhoney.com

Wartości zebrane powyżej (Ryc.3.) pokazują w jaki sposób można dokonać przełożenia wartości UMF na MGO i odwrotnie.

Chcąc dokonać zakupu:

  1. Upewnij się, że miód został wyprodukowany i zapakowany w Nowej Zelandii,
  2. Sprawdź numer licencji UMF,
  3. Odszukaj nazwę firmy na stronie: http://www.umf.org.nz/licensees,
  4. Skontroluj numer serii i datę ważności miodu.
    Ryc.4. Do wyboru, do koloru.

    Ryc.4. Do wyboru, do koloru.

    Ryc.5. Do wyboru, do koloru, cd.

    Ryc.5. Do wyboru, do koloru, cd.

Piśmiennictwo:

1. Alvarez-Suarez J.M., Gasparrini M., Forbes-Hernández T.Y., Mazzoni L., Francesca G. The composition and biological activity of honey: A focus on manuka honey. Foods. 2014, 3: 420-432.

2. Mavric E., Wittmann, S., Barth G., Henle T. Identification and quantification of methylglyoxal as the dominant antibacterial constituent of manuka (Leptospermum scoparium) honeys from New Zealand. Mol. Nutr. Food Res. 2008, 52: 483–489.

3. Rostowski J., Omieljańczuk N., Borawska M. Lead content of natural bees honey. Bromatol. Chemia Toksykol. 1992, 25: 391-392.

4. Mavric E., Wittmann S., Barth G., Henle T. Identification and quantification of methylglyoxal as the dominant antibacterial constituent of Manuka (Leptospermum scoparium) honeys from New Zealand. Molecular Nutrition and Food Research. 2008, 52(4): 483-489.

5. Mandal M. D,. Mandal S. Honey: its medicinal property and antibacterial activity. Asian Pac J Trop Biomed. 2011; 1(2): 154-160.

6. Patel S., Cichello S. Manuka honey: An emerging natural food with medicinal use. Nat. Prod. Bioprospect. 2013, 3: 121–128.

7. Forbes-Hernández T.Y., Giampieri F., Gasparrini M., Mazzoni L., Quiles J.L., Alvarez-Suarez J.M., Battino M. The effects of bioactive compounds from plant foods on mitochondrial function: A focus on apoptotic mechanisms. Food Chem. Toxicol. 2014, 68: 154–182.


Opublikowano Biochemia | Otagowano , | Dodaj komentarz

Czym osłodzić sobie życie? (cz. III)

Szukamy, błądzimy, ale wciąż czegoś się uczymy. Zatem czym osłodzić sobie życie, gdy włącza się „ssanie”?

wpis11

Ryc.1. Plastelinowe smakołyki.

 

Ryc.2. Wytwórnia marcepanowej wróżki.

Ryc.2. Wytwórnia marcepanowej wróżki.

Lata świetlne temu bywało, że łyżka Nutelli koiła na chwilę Nasze łakomstwo (choć przyznam, że łyżka to mało powiedziane, zawartość średniej wielkości słoika, to już bardziej realne) . A przysmak ten, to w 53% sam tłuszcz i śladowe ilości żelaza i wapnia. Dziś robimy swoją własną nutellę np.: z daktyli. I zdaję się, że całkiem zdrową. Daktyle, w zależności od odmiany, mogą zawierać witaminę C, A, B6, B5, B2, kwas foliowy, wapń, miedź, magnez, potas i wolne aminokwasy (cysteinę, fenyloalaninę, walinę). I dużo błonnika. Najlepsze odmiany to Medjool i Deglet Noor. Daktylowe smakołyki zagościły u Nas na stałe. Teraz szukamy syropu, ewentualnie cukru z daktyli, jak nie znajdziemy, to trzeba będzie zakasać rękawy i do roboty 😉 przepis już mamy 🙂

A poza tym polecam film:

http://nutritionfacts.org/video/the-healthiest-sweetener/


 

Opublikowano Na talerzu | Otagowano , | Dodaj komentarz